← Powrót do strony głównej
Between the Lines

Cisza

Czasem jest narzędziem w rękach tych, którzy nie chcą, by prawda ujrzała światło dzienne. Czasem jest formą ochrony najbliższych. Innym razem jedyną opcją, która pozostała. Bo jeśli nikt nie słucha, to po co używać słów?

Potrafi być przejmująca, głośniejsza od krzyku, nieraz najdobitniej wyraża to, co nieopisane. Powód jej istnienia może być jeden, a może składać się z wielu, niezmiennie jednak jest czyimś więzieniem. Wydawać by się mogło, że cisza może ukoić, dać chwilę wytchnienia, ale to w niej czają się największe sekrety, niewypowiedziane pragnienia, najstraszniejsze zmory. Nie w ciemności, a w ciszy właśnie, kiedy milknie cały świat, do głosu dochodzą ludzkie lęki, koszmary i prawda skrzętnie ukrywana w zgiełku dnia. Nie głośno, nie z trzaskiem. Łagodnie wślizguje się w zakamarki, o których istnieniu zapominamy. Bo to, co przykryte jest miękkim kocem z ciszy i niedopowiedzeń, wciąż gdzieś tam jest, nie znika. Czeka na swoją kolej, by wypełznąć w najmniej oczekiwanym momencie, w ułamku sekundy zmieniając sprawy zgoła oczywiste w zagmatwaną plątaninę myśli.

Cisza, tak skromna, potrafi wyrazić wiele, jedynie zjawiając się w pomieszczeniu, jednako nie odpowiadając na żadne z pytań. Jedni wsłuchują się w nią, traktują jak matkę, przewodniczkę, inni unikają jej jak ognia, bojąc się jaką prawdę obnaży. A ona wciąż przychodzi, niezłomna, skąpana w blasku księżyca snuje się po kątach, wyczekując, kusząc słodką obietnicą ulgi. Wodzi za nos tych, którzy szukają odpowiedzi i tych, którzy od nich uciekają. Subtelnie uśmiecha się do wszystkich, a potem znika, by znów pojawić się w wieczorowej sukni i skraść cały blask migocących na niebie gwiazd.

Twarz ukrywa za idealnie dobraną maską, nie dając się tak naprawdę poznać ani tym, którzy kroczą z nią ramię w ramię jak przyjaciele, ani tym, którzy używają jej do własnych celów. Każdy widzi w niej to, co chce ujrzeć, nie bacząc na to, jak potężną ma moc. Lekceważą ją, a przecież potężniejsza jest od słów. To właśnie cisza zostaje, kiedy wszystko inne znika. Nieprzerwanie, choć skrycie idzie krok w krok za nami, by pojawić się w dogodnym dla niej samej momencie. Czasem ociera łzy, by innym razem skarcić jednym tylko spojrzeniem, wymowniejszym od każdego ze słów świata.